Logo Gmina Stoczek Łukowski

menu

Licznik odwiedzin

W tym miesiącu: 7215
W sumie: 160494

News

News zdjęcie id 576

WAKACYJNA NOCKA W BIBLIOTECE

25.07.2017

Na wstępie tego tekstu informacja dla dzieci i młodzieży: pierwszy akapit przeznaczony jest raczej dla czytelników dorosłych!

Wakacje to zdaje się zaraz po Świętach Bożego Narodzenia najbardziej wyczekiwany przez dzieci czas. Czas odpoczynku a nawet błogiego niezmąconego uciążliwym porannym budzikiem lenistwa. Dla większości rodziców z różnych powodów nie jest to jednak łatwy czas, bo przecież nie jesteśmy w stanie zapewnić swoim pociechom szalonych wakacji nad morzem czy w górach przez całe dwa miesiące. Kiedy więc nasi milusińscy spędzają wakacje w domu w ruch idą telefony komórkowe, komputery, telewizor i playstation. Wtedy też słyszymy często: „dlaczego ten internet tak wolno działa?!” Niektórzy rodzice mają to szczęście, że wszechobecny internetich dzieci nie pochłania aż tak bardzo, jeśli myślimy jednak, że ci mają łatwiej to z tego naiwnego myślenia wyrywa nas nagle kłujące w uszy i działające jak przysłowiowa „płachta na byka” stwierdzenie: nuuudzeeee się! I co wtedy? Nasza rodzicielska kreatywność w kwestii zapewnienia naszym pociechom wakacyjnej „rozrywki” sprowadza się zazwyczaj do wymyślania różnych domowych obowiązków, czasem też próbujemy odgryźć się za to „nudzę się” i mówimy: ja w twoim wieku…i tak dalej. Wyliczanka zabaw jakie wypełniały nam dziecięce lata i wakacyjne dni od rana czasem do późnych godzin nocnych jest długai nie będę o nich pisać bo wspomnienia kiedy w biegu robiliśmy kanapki ze śmietaną i cukrem i z tą kanapką biegliśmy na podwórko z pewnością zasługują na odrębny tekst. Jedno jest pewne, musimy pogodzić się z tym, że jak mówią słowa znanej piosenki: „to senevrati” ale tylko dlatego, że my już jesteśmy nieco starsia nie dlatego, że nasze dzieci nigdy nie będą spędzać wakacji w ten sposób. Możemy przecież zrobić coś by pokazać naszym pociechom choć namiastkę naszego dzieciństwa.

Od jakiegoś czasu w bibliotece chodził nam po głowie pomysł zorganizowania dla dzieci biwaku, na którym oprócz pewnych obowiązków wykonywanych w nietypowych trudnych warunkach, czas wypełniony byłby zabawami z naszych lat dziecinnych.

                19 lipca w samo południe na plac biblioteki w Starych Kobiałkach przybyli obozowicze. Na początku trzeba było oczywiście rozłożyć namiot, napompować materac itd. Trzeba przecież gdzieś przenocować a co ważniejsze godnie przyjąć koleżanki bo oczywiście zaproszenia na nocne pogaduchy pojawiły się już z chwilą wbijania pierwszych śledzi. Kiedy już nasze namioty dumnie stanęły na bibliotecznym placu, każdy musiał nazwać swoje lokum. W ten sposób powstał: „Misiak”, „Brudas”, ”Kubek”, ”Króliczek”, ”Ogórek”, ”Park Jurajski” i „Titanic”. Każdy szanujący się biwak powinien mieć własną flagę więc od razu zawiązała się grupa projektantów i wykonawców obozowego znaku rozpoznawczego. Po tych wyczerpujących zajęciach przyszedł czas na zrobienie posiłku. Oczywiście cała operacja poza kontaktem z kuchenką miała być wykonana bez pomocy dorosłych. I tak też było: jedni obierali ziemniaki inni obierali i kroili ogórki, rzodkiewki oraz siekali koperek. Wszystkie te poważne działania doprowadziły do powstania pysznego chłodnika z ziemniaczkami. Po obiedzie sekcja sprzątająca zadbała o to by nasza obozowa stołówka lśniła czystością. Jeżeli ktoś myśli, że po obiedzie wybraliśmy się na poobiednią drzemkę bardzo się myli, bo wtedy dopiero zaczęła się biwakowa gra terenowa czyli dawna gra w podchody. Strzałki naszej trasy prowadziły przez łąkowe i leśne ścieżki w Starych Kobiałkach. Podczas spaceru dzieci znajdowały karteczki, na których napisane były wskazówki jak dotrzeć do celu oraz zawierały różne zadania, które dzieci wykonywały zdobywając w ten sposób punkty. Spacer był naprawdę bardzo długi i nie obyło się bez drobnych otarć a nawet kilku odcisków. Wszelkie trudy naszego marszu wynagrodziła nam wizyta gości z telewizji Magnes tv, którzy przyjechali zapytać nas jak spędzamy czas na biwaku. Nas jako organizatorów zabawy bardzo cieszył widok dzieci, które bardzo żywiołowo, z radością i przejęciem opowiadały o pobycie w bibliotece (kto nie wierzy niech zajrzy na facebooka, tam jest krótka relacja). Kiedy nasi goście odjechali obozowicze postanowili się nieco odświeżyć a ponieważ bardzo poważnie traktowaliśmy nasza zabawę, mycie rąk buzi a czasem i nóg odbywało się a jakże… w misce pod kranem J. Ta niecodzienna toaleta także okazała się świetną zabawą i choć ktoś powiedział: „o matko gdyby w domu były takie warunki, to nie wiem” cóż możemy na to odpowiedzieć, chyba tylko: „właśnie o to chodziło nasze drogie dzieci!”.  Kiedy byliśmy już piękni i czyści zabraliśmy się za przygotowywanie ogniska. Ognisko zawsze jest fajnym wydarzeniem, zjedliśmy kiełbaski, pośpiewaliśmy i graliśmy w „gorącego ziemniaka”, a kiedy ogień dogasał i planowaliśmy udać się do swoich namiotów rozległy błyski i grzmoty sygnalizujące nadejście burzy. Zadecydowaliśmy, że bezpieczniej będzie jeśli pójdziemy spać do budynku biblioteki. Jak zwykle bywa podczas nocek w naszej bibliotece upłynęło trochę czasu zanim wszyscy usnęli i wydawało się, że ledwo przyłożyli głowę do poduszek a już rozległ się głos gwizdka czyli sygnał pobudki. Na szczęście piękny ciepły poranek dodatkowo zachęcił do wstania i do obowiązkowej porannej gimnastyki na świeżym powietrzu.  Po porannej toalecie przystąpiliśmy do przygotowywania śniadania a gdy nabraliśmy sił po deserze musieliśmy ostatecznie rozwiązać obóz czyli złożyć nasze namioty. Przez cały czas trwania biwaku dzieci otrzymywały specjalne odznaki/sprawności np. za najszybsze rozłożenie namiotu, za najszybsze i najdokładniejsze obranie ziemniaków, za najlepszy śpiew oraz dla największego śpiocha, czy największego przyjaciela obozu. Była też odznaka największego marudy ale ta przyjęta została z postawą godną prawdziwego obozowicza czyli z humorem.

                Najlepszym podsumowaniem naszego bibliotecznego biwaku były pytania dzieci kiedy będzie następny biwak i czy będzie trwał dłużej.  Dla nas opiekunów nie trzeba było nic więcej…udało się! Ale nie mogło być inaczej bo nawet panowie z telewizji, którzy byli u nas raptem kilkanaście minut powiedzieli nam: kurcze,  jakie fajne dzieciaki!

 

Ps. Na koniec zagadka, jak myślicie kto bawił się najlepiej?...;)

 

Wójt gminy zaprasza

<p><strong>Marek Czub</strong></p>

Marek Czub

Przyjęcia interesantów:

Pytania do wójta

Wypełnij Odpowiedzi

Urząd Gminy

Plac T. Kościuszki 1

21-450 Stoczek Łukowski

tel: 25 797 00 47

gmina@stoczeklukowski.pl

Zobacz również

wersja językowa

Kalendarz

październik 2017
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Zegar

  • :
  • :
Akceptuję

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.